Nocna jazda
Fotopodróż Krystiana Bielatowicza, 2007-07-26 16:19
W tamtym roku opisywałem jak to autobusy poruszają się po pięknych i zarazem niebezpiecznych górach. Miesiąc temu miałem sposobność znów poczuć ten dreszczyk emocji. Tym razem wyciągnąłem aparat i usiadłem koło kierowcy, spoglądając bezpośrednio na drogę, która wiła się po stokach Andów, co jakiś czas pokazując przed szybą ciemność, w którą mogliśmy wpaść. Trudności były większe kiedy inny autobus lub ciężarówka wyjeżdżały nagle zza zakrętu. Po hiszpańsku zakręt to la curva:)Droga była wspaniała i nie tak niebezpieczna jak by się wydawało. Większym zagrożeniem od kierowcy były głazy, które tkwiły sobie w pionowych ścianach wyglądając na znudzone tym stanem rzeczy i czekające tylko na okazję do potoczenia się wprost np. na nasz autobus. Inne zagrożenie było już całkowicie zależne od pecha. Zdaża się, że obciążone drogi po prostu zrywają się spadając w przepaść. Kilka lat temu kolegom udało się przeżyć, ponieważ droga była już zerwana jak podjechali do tego miejsca. Zerwany odcinek ciągnął się przez kilkaset metrów i miał szerokość ok. dwóch metrów. Niestety, gdy jeden z nich znalazł się już po drugiej stronie z wszystkimi bagażami – nagle droga oberwałą się do pionowej ściany. Potem przez dwa dni docierali inną drogą do Arequipy, gdzie wszyscy się spotkali.
Zdjęcia wykonałem podczas takiej nocnej podróży.







Gość od odrzucania kamieni z drogi






